Rysunek czołgu - jak błaha rzecz potrafi wpłynąć na życie.
Czołg który zmienił wszystko.
W czasach studenckich narysowałem czołg. Zawsze miałem na to ochotę. Był to rok 1995 sobotni wieczór. Nic ciekawego w telewizji , i akurat żadnego melanżu. Z pozoru błaha sprawa zakończyła się wielką pasją do rysunku. Która trwa do dziś.
Ale od początku.
Byłem na II roku studiów. Rysunek w tym czasie już przygasa.
Kwitnie handel zaliczeniami. Większość studentów architektury już nie rysuje
albo inaczej - rysuje niechętnie. Po
zajęciach z malarstwa z p. Franciszkiem Maśluszczakiem (bardzo miło wspominam) wróciliśmy na tory rysunku perspektywicznego. Prowadzący zadał temat – „architektura odbijająca się w
wodzie” – zaliczenie w poniedziałek.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Na ścianie w zakładzie rysunku WAPW wisiało kilka fajnych
przykładów. Pomyślałem, że z przyjemnością
narysuję ten temat. Okazało się jednak, że nie miałem w domu odpowiednich zdjęć.
Był to czas bez Internetu więc trzeba było z dużym wyprzedzeniem planować
materiał. W domu miałem wiele książek ale cierpiąc na chorobę
perfekcjonizmu żadne nie przypadło mi do gustu. Nieuchronnie zbliżał się
przełomowy moment mojego życia.
| Zdjęcie czołgu na ścianie zakładu rysunku WAPW rok 1995 |
Pierwsze zajęcia z rysunku.
Rano miałem grupkę osób które uczyłem rysować. Wśród nich byli Tomek Czerwiec, Tomek Tarnowski,
Tomek Górawski i jedna dziewczyna Agata Cholewińska. Śmieszne, kiedy zaczynałem
uczyć to na zajęciach stosunek chłopaków do dziewczyn wynosił 75% do
25%. Obecnie jest to 10% do 90% na rzecz kobiet. A jak przychodzi „czas
rezygnacji” to prawie wszystkie są od chłopców.
Po skończonych zajęciach trzeba było uczciwie stracić trochę
czasu na grze komputerowej ;) Cywilizacja
rządzi ! Potem trochę latania po kanałach TV . Wszystkie w lewo a potem powrót –
stracona godzina. Wściekłość na samego siebie. Pomyślałem „Co by tu porobić w
wolnym czasie?” coś co byłoby na równi atrakcyjne z rozrywkami. Porysuję ! Na
architekturę miałem zadane to odbicie w wodzie ale pomyślałem, że narysuję coś
co mnie zawsze kręciło i sprawiało frajdę – czołg !
Pokolenie Czterech Pancernych
Zamiłowanie do czołgów to pokłosie serialu „Czterej pancerni
i pies” Ileż to godzin spędziłem na zabawach w załogę Rudego 102 :) Oczywiście każdy chciał być Jankiem . Do dnia
dzisiejszego aktor Janusz Gajos jest moim idolem. Problem polegał na tym, że czołgi niemieckie
rysunkowo wydawały mi się fajniejsze niż radzieckie. Dlatego wybrałem panzerkampfwagen IV. Co ciekawe byłem do
niego przygotowany. Miałem plany. To była taka seria o pojazdach pancernych z
II Wojny Światowej. Zdjęć mało. Musiałem wszystko wykonstruować w perspektywie.
Bitwa rysunkowa 28 grudnia 2017
Teraz w ramach naszego kursu rysunku zrobiliśmy sobie Bitwę
Gigantów gdzie po 22 latach znów powtórzyłem ten pojazd. Tym razem cienkopisem
i flamastrami Promarker . Ponieważ ten tekst będzie miał znaczenie historyczne
dlatego wymienię tych którzy wzięli w nim udział : Grzegorz Wróbel, Maciej
Stępniak, Martyna Bylinka, Dominika Kożuch , Kacper Sonnenfeld, Piotr Banak,
Mariusz Czarnocki, Jakub Chełstwoski.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Pamiętny rysunkowy wieczór 1995
A wracając do 1995 roku. Format wybrałem znaczny. 100x70 cm.
Przez dobre cztery godziny konstruowałem perspektywę. Teraz niestety naukarysunku w 95 % polega na rysowaniu ze zdjęć. Często bezmyślnie, bez refleksji
nad tym co się rysuje. Szkoda. Bo to jednak upośledza trochę myślenie
przestrzenne. Kursanci na kursie rysunku mają tysiące zdjęć na dyskach o
których nic nie są w stanie powiedzieć. Pokazują mi piękne inspiracje. Świetne
kadry. Znakomite budynki o których nie wiedzą nic , nawet najprostszych
informacji. Kto to zaprojektował ? Co to za styl ? Gdzie jest ten obiekt ?
| U góry tuż pod lampą wisi czołg. Zdjęcie z 2001 roku |
Jak rodzi się pasja
Rysunek kontynuowałem całą niedzielę. Sobotnie rysowanie zakończyłem
o 3.00 w nocy. A niedzielne zacząłem już o 8.00 rano tak bardzo chciałem go
skończyć. Pewnie włączyła mi się zasada domknięcia figury. Czołg był gotowy o
1:00 w nocy z niedzieli na poniedziałek.
Nazajutrz zaniosłem go do pokazania prowadzącemu – p.
Włodzimierzowi Karczmarzykowi. W drodze na WAPW układałem sobie co powiem. „Przynoszę
coś innego żeby pokazać, że się nie obijałem tylko rzetelnie rysowałem a
rysunek architektury odbijającej się w wodzie doniosę w tym tygodniu” Zanim
zdążyłem cokolwiek powiedzieć usłyszałem to „ Świetny jest ten czołg, zaliczam
ci temat architektury w odbiciu tym rysunkiem. Stawiam ci Pięć Plus i od razu
taką samą notę na semestr. Już możesz więcej nic nie rysować. Choć
wiem że tacy jak Ty nie poprzestaną na tym.” Do końca semestru zostały co
prawda 3 tygodnie. Ale w tym czasie nastąpiło lawinowo kilka wydarzeń które zrewolucjonizowało
moje życie. Rysunek wywędrował na ścianę
i był na niej przez 15 lat (potem
zniszczony przez aktywistów innego kursu)
| Czołg w towarzystwie innych prac. Wnętrze WAPW. |
Lawina !
Najpierw ten sam Włodzimierz Karczmarzyk powiedział „Takich
jak Ty potrzebujemy tutaj w zakładzie jako asystentów” Słowa te były
wypowiedziane dość pochopnie i bez żadnej mocy sprawczej ponieważ byłem dopiero
na drugim roku studiów. Potem ten sam prowadzący powtórzył to kiedy po trzecim
roku przyniosłem do korekty stertę prac z pleneru w Londynie (1997 - odbytym
razem z moim uczniem Krzyśkiem Oskierą) Potem o asystowaniu powiedział mi mój
mentor – prof. Henryk Dąbrowski. A potem od 1998 roku do 2003 pomagałem przy
prowadzeniu zajęć na WAPW. Na zdjęciach niżej macie jako to wyglądało wtedy.
| Uczę na WAPW tu z Łukaszem Racinowskim a pierwszy po lewej to mój szwagier Michał Borowski :) |
Idąc na architekturę myślałem ,że będę projektował domy,
kościoły, wieżowce. Kiedy już zaliczyłem wszystkie przedmioty okazało się to rysunek stał
się moją największą pasją. A nie od początku tak było. Ta pasja rosła. Teraz
mamy 4 stycznia 2018 roku i cieszę się, że mogę wykonywać pracę którą lubię.
Choć przez lata wszyscy wkoło mi mówili „Zajmij się czymś porządnym a nie
bazgroleniem”. Cieszę się, że ich nie wysłuchałem.
| Prof. Dąbrowski kazał mi oprawić swoje prace i powiesić w hallu zakładu rysunku bo jak powiedział jestem stażystą ale też przyszłą kadrą ;) Rysunek z 1997 roku z pleneru w Toruniu. |
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Ciekawy artykuł o wzrastaniu młodych architektów
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Komentarze
Prześlij komentarz